Przebudzenie Millera, niesamowity duet z OKC

Houston Rockets (2-6)
26 22 30 24 102
Indiana Pacers (3-4)
23 27 28 21 99

 

W zespole Houston Rockets kontuzję cały czas leczy Aaron Brooks, a teraz dołączył do niego jeszcze Yao Ming. „Rakiety” pokazały jednak, że potrafią zwyciężać nawet bez swoich dwóch niezwykle ważnych zawodników.

Pod nieobecność Yao miejsce w pierwszej piątce otrzymał Brad Miller i to był prawdziwy strzał w dziesiątkę. Miller tak długo jeszcze nie grał w tym sezonie (35 min). Minuty spędzone na parkiecie przełożyły się na niezłą zdobycz punktową. Miller uzbierał 23 punkty i trafił wszystkie trzy oddane rzuty z dystansu. Można powiedzieć, że nastąpiło przebudzenie tego zawodnika. Oprócz dobrej zdobyczy punktowej miał też 8 zbiórek i 5 asyst. Na swoim stałym już poziomie zagrał Kevin Martin, który zdobył 20 punktów. Tylko raz w dotychczasowych meczach nie przekroczył granicy 20 punktów (w konfrontacji z Hornets miał 18 „oczek).

Po stronie Pacers na największe brawa zasługują James Posey, Roy Hibbert, Danny Granger oraz Mike Dunleavy. Rzucili odpowiednio 19, 18, 17 i 15 punktów. Gospodarze mieli szanse wyrównać jeszcze stan tego zaciętego meczu, ale kluczowy rzut Darrena Collisona (13 pkt) nie dotknął nawet obręczy.

Portland Trail Blazers (6-4)
35 30 22 21 108
Oklahoma City Thunder (5-3)
29 32 23 26 110

 

Znowu grzechem byłoby szczędzić słowa pochwały dla duetu Kevin Durant i Russell Westbrook. Ten pierwszy zdobył 34 punkty, a Westbrook 36, a do tego miał jeszcze 7 zbiórek i 7 asyst. Russell obchodził swoje 22 urodziny, więc zrobił sobie genialny prezent. Łatwo policzyć, że razem zdobyli 70 punktów, co jest znaczną większością całego dorobku Thunder.Od tego duetu zależy w OKC wszystko. To oni są sercem i duchem Thunder. Jeśli zachodzi taka potrzeba to obydwaj panowie biorą ciężar gry na swoje barki.

Nie inaczej było w tej konfrontacji z Portland Trail Blazers. W czwartej kwarcie goście długo utrzymywali swoją przewagę. Na lekko ponad 5 minut przed końcem spotkania po stronie gospodarzy grali praktyczni tylko Durant i Westbrook. To oni postanowili pobawić się w zdobywanie punktów i wyszło to świetnie, bo Thunder ostatecznie wygrali. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były jednak nerwy ze stali.

Na 22 sekundy przed końcem spotkania Brandon Roy (24 punkty) nie trafił, ale zebrał po sobie i poprawił. Thunder prowadzili jednym punktem, ale skutecznie na linii rzutów wolnych zachował się Westbrook. W kolejnej akcji znowu nerwy nie zawiodły Roy’a, który dwa osobiste zamienił na dwa punkty. Po tym wydarzeniu szybko sfaulowany został Durant, ale on niespodziewanie trafił tylko jednego wolnego i jego zespół prowadził +2. Decydująca akcja była po stronie Portland. Katem miał być Rudy Fernandez (19 punktów), miał być, ale nie trafił z samego rogu boiska i to Thunder mogli cieszyć się ze zwycięstwa.

Oprócz wspomnianych zawodników po stronie Portland niezłe zawody zagrali też Nicolas Batum (21 pkt) oraz Andre Miller (19 pkt i 10 as).

3 komentarze

  1. Woy9 pisze:

    Chyba postawienie na Millera jako pewniaka,zdrowego i chętnego do gry ze Scolą wyjdzie na pozytyw w Rockets. ci dwaj świetnie się uzupełniają.

  2. cynik pisze:

    Duet Durant /Westbrook może rzeczywiście namieszać w elicie. W zeszłym roku zaszli dalej niż ktokolwiek się spodziewał, ale czy juz są gotowi, żeby zdetronizować LA?

  3. Mac pisze:

    Na zdetronizowanie Lakers chyba nikt nie jest jeszcze gotów na Zachodzie. Kilka ekip może naprawdę okazać się nieobliczalna, ale do detronizacji pewie jeszcze zabraknie.

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *