Żądło zgasiło Żar!

 

W meczu na szczycie dzisiejszych spotkań New Orleans Hornets pokonali u siebie Miami Heat 96-93.Kibice zgromadzeni w New Orleans Arena byli świadkami niezwykle emocjonującej rywalizacji z której to ich pupile wyszli zwycięsko.

Chyba nie będzie tutaj zaskoczeniem jak powiem że przed sezonem gracze z Florydy stawiani byli w roli faworyta rozgrywek. Spektakularne zmiany jakich byliśmy świadkami  przysporzyło drużynie prowadzonej przez Erika Spoelstre tyleż samo zwolenników co i przeciwników. Zespół z Luizjany natomiast po przed sezonowych perturbacjach nie był notowany zbyt wysoko i nikt nie spodziewał się że po pierwszych 5 spotkaniach nie zaznają porażki.

Rywalizacja Hornets-Heat zaczęła się od prowadzenia gospodarzy 14-4 po dwóch celnych trafieniach zza łuku sprowadzonego przed sezonem Trevora Arizy. Szybko do roboty wzięli się jednak gracze „Żarów” by nie tracić dystansu do niezwykle skupionych „Szerszeni”. Jednak świetna dyspozycja Chrisa Paula i jego dogrania pod kosz sprawiały że Okafor na zmianę z Jasonem Smithem dziurawili kosz rywali raz po raz.CP3 już w pierwszej części spotkania zaliczył 9 ze swoich 19 asyst, a jego zespół prowadził w tej części meczu 29-17. Druga odsłona meczu to gra kosz za kosz, a Wade i Jamesem próbowali zmniejszyć straty, co im się po części udało,gdyż na przerwę  gracze schodzili przy stanie 50-41.Trzecia część spotkania to przede wszystkim świetna gra podkoszowych zawodników obu stron. Po stronie Heat brylował „Ex-Raptor” Chris Bosh rzucając 10 ze swoich 15 punktów, po stronie Hornets, West i Okafor, który zaliczył świetne spotkanie zdobywając 26pkt trafiając 12 z 13 rzutów z pola.

72-64 taki wynik wydniał na tablicy przd ostatnią częścią meczu, która zapowiadała niezwykłe emocje. Tak się też stało… Udonis Haslem wraz z Wadem narzucili szybkie tempo i po trójce tego drugiego na 4 minuty do końca różnica zmalała do 4 „oczek”86-82. Później jednak przypomniał o sobie Okafor nie do zatrzymania czy to przez Ilgauskasa czy Haslema. Gdy do końca pozostała minuta do gry zabrał się Lebron James. Dwukrotnie był faulowany przedzierając się pod kosz i dwukrotnie nie mylił się na linii,wyprowadzając nawet swój zespół do pierwszego prowadzenia w tym meczu.W odpowiedzi na lini stanął Belinelli i było 91-90.Złe podanie „Flasha” w następnej akcji postawiło szansę przed Hornets na powiększenie prowadzenia. Pod kosz wszedł Paul podał po niepilnowanego w narożniku Arizy a ten trafił „trójkę”, która pozwoliła  odskoczyć gospodarzom  na 4 punkty. Było jeszcze ponad 14 sekund do zakończenia meczu i nikt w z kibiców zgromadzonych na hali wiedział że to nie koniec  meczu.Nie pilnowany Bosh dostał piłke na wprost kosza za linią 7,24 i trafił.94-93.Szybki faul Heat.West nie pomylił się na linii i 96-93. Rzut rozpaczy Eddiego Housa nie dotarł do kosza i Hornets mogli cieszyć się ze zwycięstwa.

Świetna  skuteczność z gry graczy Hornets (49%), wygrana deska 42-36 oraz asysty,w których przewodził Paul pozwoliły na osiągnięcie sukcesu graczom z Luizjany. Widać po tych pierwszych meczach że będą niezwykle silni, jeżeli tylko nie dopadną ich kontuzje. Okafor (świetne zawody) i West,i przede wszystkim Paul, który stracił połowę zeszłorocznych meczy, są filarami tej drużyny, i nie chcemy żeby coś popsuło im sezon. Tego życzymy. Heat natomiast celują w mistrzostwo i na pewno kolejną porażką się nie zrażą. Widać że nie są do końca zespołem,ale to powinno przyjść z czasem.Kibice „Żarów nie wyobrażają sobie by było inaczej.

New Orleans Hornets (5-0) 29 21 22 24 96
Miami Heat (4-2) 17 24 23 29 93

Hornets: Paul 13 (19as),Okafor 26 (13zb),West 15,Smith 12,Ariza 13,Belinelli 8,Thorton 5

Heat: James 20 (10as),Wade 28 (10zb),Bosh 15,Ilgauskas 10,Haslem 8,Jones 6

2 komentarze

  1. ShuyGiven pisze:

    Oglądałem spotkanie i przyznam, że przecierałem oczy ze zdumienia! Nie będę rozwodził się nad Miami ale z pełnym przekonaniem stwierdzam, że Hornetsi będą czarnym Lej-Koniem tego regular seson ( będą lać każdego)! Fantastyczna chemia w zespole! Z przyjemnością obudzę się na kolejne spotkanie ŻĄDEŁ!

  2. Bob pisze:

    Hornets lubią być w takiej sytuacji. Sezon w którym na szerokie wody wypłynęli West i Paul też nie zapowiadał się szczególnie dobrze, a sprawił że obaj trafili do ASG, oby i tym razem im się udało. Nowy Orlean wciąż potrzebuje dobrych wieści.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *