Nieposkromione Jastrzębie, strzelanina w Philly

Wizzards woleliby chyba żeby MSG była wciąż zamknięta, Cavaliers znaleźli nowego mentalnego przywódcę, a Hawks uniezależnili się od słabszej formy Joe Johnsona. O tym wszystkim poniżej.

Madison Square Garden została oczyszczona z odpadów azbestowych, które spadły z poddasza w trakcie czyszczenia i koszykarze Knicks mogli zmierzyć się z Wizzards. O ile toksyczne odpady nie miały wpływ na zgromadzone osoby, o tyle atmosferę przed meczem podgrzał ulubieniec kibiców – Isiah Tomas, który powiedział, że liczy na stanowisko GM po Donnym Walshu i że wówczas będzie próbował ściąnąć do NY LeBrona Jamesa…

Na szczęście Thomas nie spowodował gorszej gry Knicks, a szczególnie pary ich graczy obwodowych Felton Douglas. To właśnie oni mogli się początkowo najbardziej obawiać tego spotkania, w końcu ich rywalami mieli być Gil Arenas i John Wall.

We come out here to play basketball. I don’t look at nobody like, ‚Oh my goodness, that’s Gilbert Arenas, oh my goodness, that’s the first pick, John Wall. I look at it as he’s another person just like I am. Puts his pants on just like I do. That don’t mean nothing to me. ~ Raymond Felton

Powyższe słowa dobrze oddają arogancję (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) obrońców Knicks. Felton zdobył 13pkt i dołożył 10 ast, rezerwowoy Douglas, który w poprzednim spotkaniu pobił rekord życiowy (3opkt) zaliczył natomiast 19pkt, 10zb (jego rekord), 3ast i 5prz. Ta dwójka wspierana przez Amar’e Stoudemirego (18pkt i tylko 2 straty które były jego zmorą ostatnim czasem), Danilo Galinari’ego (16pkt) i Wilsona Chandlera (14pkt z ławki rezerwowych) była w stanie dość spokojnie pokonać gości z Waszyngtonu.

Kibiców Wizzards najbardziej ucieszył powrót do gry Agenta 0, który mimo kiepskiego startu zaliczył 18pkt będąc zmiennikiem.

First couple of them I rushed it, just being nervous out there. In the fourth quarter I felt comfortable. It’s really been a long time, they kept yelling at me to be aggressive and I was like, ‚I forgot how to.’ ~ Gilbert Arenas

Zawiódł natomiast typowany na nowego lidera nr 1 draftu – John Wall. Jego 13pkt, 7ast i 4zb przysłania 9 strat. Gdyby nie Andray Blatche (22pkt, 6zb) mecz mógłby zakończyć się pogromem.

Washington Wizzards (1-3)
27 22 24 18 91
NY Knicks (3-2) 26 32 23 31 112

Wizzards: Thornton 8, Blatche 22, McGee 8 (8zb), Hinrich 7, Wall 13 (7ast), a także Arenas 18, Armstrong 4, Martin 0, Jianlian 8, Young 3, Booker 0, Hudson 0

Knicks: Stoudemire 18, Gallinari 16, Mozgov 6, Felton 13 (10ast), Fields 5, a także Turiaf 10, Douglas 19 (10zb), Chandler 14, Walker 9, Randolph 2

Doug Collins powrócił na trenerską ławkę i starał się minimalizować problemy ze swoim zdrowiem. Trudno mu będzie jednak minimalizować wpływ słabej obrony na kolejną porażkę 76ers…

Już początek meczu pokazywał, że Cavs są mocno zmotywowani żeby odnieść swoje drugie zwycięstwo w sezonie. Dobra gra Hicksona (16pkt, 8zb) i Mo Williamsa (22pkt, 7ast) pozwoliła już w pierwszej kwarcie odskoczyć na 14pkt. Dzięki kolejnemu solidnemu występowi Branda (20pkt) na przerwę gospodarze schodzili tracąc już tylko 8 pkt. Jednak to dopiero w trzeciej kwarcie mieli pokazać na co ich stać. Zacieśniona obrona i świetna gra Jrue Holidaya (29pkt, 8ast), który wraz z Nocionim brylowali w rzutach za 3pkt nie tylko pozwoliła wymazać przewagę Cavaliers, ale nawet objąć prowadzenie. 5pkt przewagi przed czwartą kwartą – to powinno być pewne zwycięstwo gospodarzy…

Inny plan miał jednak Daniel Gibson. Rezerwowy obrońca Kawalerzystów w czasie przerwy potrafił umotywować swój zespół i pokazać, że może być mentalnym przywódcom drużyny. Dodatkowo swoje słowa potrafił przełożyć na własną grę. Jego 22pkt z ławki i liczne wejścia pod kosz po których stawał na linii rzutów wolnych pozwoliły gościom odzyskać przewagę, a perfekcyjna gra Varejao (10/10 z gry) przypięczętowała zwycięstwo.

Ciekawostki:

  • Cavaliers zdominowali grę dzięki dużej ilości wymuszanych fauli – stawali na linii aż 48 razy (38 razy trafiali) przy zaledwie 25 próbach 76ers (18 celnych).
  • W drugim kolejnym spotkaniu nie zagrał skrzydłowy Antawn Jamison, którego uraz jest określany jako day-to-day.
  • Niegroźnego urazu w trakcie meczu doznał lider Sixers – Andre Iguodala, którego bardzo brakowało w końcówce – on także ma pojawić się w kolejnym meczu.
  • Brand zaliczył trzeci kolejny mecz z minimum 20pkt na koncie – tak dobrej serii w czasie ponad dwuletniego pobytu w Philladelphii jeszcze nie miał.
  • Trener Collins pracował na uniwersytecie Arizona jako asystent trenera, w tym czasie jego podopiecznym był dzisiejszy rywal – Byron Scott
Cleveland Cavaliers (2-3)
34 27 18 44 123
Philadelphia 76ers (1-5) 20 33 31 32 116

Cavaliers: Moon 7, Hickson 16 (8zb), Varejao 23 (12zb), Williams 22 (7ast), Parker 5, a także Wiliams 4, Graham 10, Hollins 5, Gibson 22, Sessions 9

76ers: Brand 20, Nocioni 15, Hawes 3, Iguodala 7, Holiday 29 (8ast), a także Battie 8 (7zb), Songaila 0, Kapono 0, Williams 16, Young 5, Speights 8, Turner 5

Gdy w Los Angeles Bryant ma słabszy dzień zawsze może go z powodzeniem zastąpić Gasol, Odom czy inni. Gdy w Heat słabiej gra James punkty może zdobywać Wade, lub Bosh. Gdy Paul Pierce nie może trafić, wtedy swoje dorzucają Ray Allen, KG i Rondo. W poprzednich sezonach w Hawks, jeżeli nie trafiał Joe Johnson, jego zespół przegrywał. W tym, nawet gdy Joe gra słabo (wczorajszy wieczór był już drugim tak słabym z rzędu) to zawsze pojawiają się inni gotowi pomóc drużynie w odniesieniu wygranej.

W meczu z Timberwolves takimi graczami byli przede wszystkim Josh Smith (20pkt, 8zb, 6ast i 5bl) i super-rezerwowy Jamal Crawford (22pkt). Od nich nie odstawali zarówno Horford (14pkt, 12zb – zaczął jako skrzydłowy) i weteran Bibby (15pkt). Drużyna Hawks jest już drużyną w pełni tego słowa znaczeniu, choć warto wspomnieć, że wynik 6-0 zawdzięcza także w dużej mierze graniu ze słabymi rywalami.

Szybko grający gracze z Hawks pod wodzą Larry’ego Drew starają się wykorzystać każdą okazję do kontry. Bardzo to ułatwia duża mobilność wysokich graczy (Smith, Horford). Największą wadę Jastrzębi w tym momencie jest problem ze zbiórkami na atakowanej tablicy, w meczu z T’wolves przegrali ją 8-16.

Wilki natomiast po wytransferowaniu do Utah swojej gwiazdy – Ala Jeffersona muszą się przygotować na kolejny rozczarowujący sezon. Co może cieszyć widać postępy w grze Kevina Love (18pkt, 12ast), który już w grach przedsezonowych pokazał, że może być maszynką do double-double, a także przebłyski u Michaela Beasleya – największa jego wada to wciąż niska skuteczność przez forsowanie nieprzemyślanych rzutów. Inny dynamiczny gracz – Corey Brewer dorzucił 18pkt i 5ast występując  w roli jokera z ławki. Za wczorajsze zawody na słowa uznania zasłużył także rookie Wesley Johnson trafiając 4/6 za 3pkt i kończąc z 18pkt.

Ciekawostki:

  • Josh Smith jest w tej chwili liderem klasyfikacji bloków z 25 takimi zagraniami.
  • 20 punktów z kontry zdobyli w pierwszej połowie Hawks, w tym czasie Wilki zaliczyły w ten sposób 0pkt.
Atlanta Hawks (6-0)
26 30 27 30 113
Minnesota Timberwolves (1-5) 25 26 20 32 103

Hawks: Smith 20 (8zb, 6ast), Horford 14 (12zb), Collins 6, Bibby 15, Johnson 11, a także Jamal Crawford 22, Powell 10, Pachulia 7, Teague 6, Jordan Crawford 2

Timberwolves: Beasley 16, Love 18 (12zb), Milicic 4 (8zb), Ridnour 9, Johnson 18, a także Tolliver 4, Telfair 8 (7ast), Brewer 18 (5prz), Ellington 4, Pekovic 4

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *