Wyjazdowe wygrane Sacramento i Portland

Trzecie zwycięstwo w tym sezonie odnieśli koszykarze Portland Trail Blazers, którzy minionej nocy pokonali w Madison Square Garden New York Knicks 100:95. Brandon Roy rzucił dla drużyny gości 29 punktów.

Ekipa Blazers (3-0) nie odniosła jeszcze porażki w tym sezonie, a wygraną nad Kincks (1-2) sprawiła, że ci zaliczyli już drugą i to w pierwszym meczu sezonu przed własną publicznością.

Na nic zdała się wielka feta, zapowiedzi najsłynniejszego announcera bokserskiego na świecie Michaela Buffera oraz Michael J. Fox, Woody Allen czy Spike Lee na wypełnionej po brzegi Madison Square Garden.

Niestety, mimo iż po pierwszej, wyrównanej połowie – w czwartej kwarcie Knicks zanotowali run 13-4, wychodząc na prowadzenie 92:83 – to po chwili dali sobie zaaplikować run 17-3. Różnica w końcowym wyniku wynosiła zaledwie pięć punktów, jednak gdyby gospodarze lepiej wykonywali rzuty osobiste, których trafili jedynie 14 z 25. to sytuacja mogłaby wyglądać inaczej.

Jedyną, pocieszającą kwestią w ekipie z Big Apple jest forma Wilsona Chandlera, który minionej nocy znów dał drużynie świetne wsparcie z ławki, notując 22 punkty, przy 16. zbiórkach! Najlepszym strzelcem spotkania został jednak Brandon Roy – 29 punktów.

New York Knicks 19 25 30 21 95
Portland Trail Blazers 26 18 30 26 100

NYK: Chandler 22 (16 zb), Stoudemire 18, Felton 16, Fields 11, Douglas 11, Walker 9, Gallinari 4, Mozgov 2, Turiaf 2, Mason Jr. 0

POR: Roy 29, Aldridge 20, Miller 19 (10 as), Matthews 13, Batum 10, Oberto 4, Fernandez 3, Camby 2, Cunningham 0, Johnson 0

Duet Tyreke Evans – Omri Casspi poprowadził Sacramento Kings to wyjazdowej wygranej nad Cleveland Cavaliers. Goście z Kalifornii pokonali 107:104, notując drugie zwycięstwo w tym sezonie.

W świetniej dyspozycji są gracze Kings (2-1). We wczorajszym starciu z Cavaliers (1-2) każdy ze starterów kalifornijczyków zanotował podwójną zdobycz punktową, a cała drużyna wykazała się skutecznością na poziomie 52 procent.

Wszystko to za sprawą dobrze spisującego się Tyreke Evansa, który 14 ze swoich 21. punktów zdobył już w pierwszej połowie. Tylko oczko mniej dołożył Omri Casspi, a 14 punktów i 10 zbiórek zaliczył rookie DeMarcus Cousins.

Po stronie Cavaliers najlepiej spisywał się pozyskany tego lata z Wolves, Ramon Sessions (21 pkt). Jednak fatalna druga połowa w wykonaniu Cavs (mimo iż wyrównującego buzzer-beatera miał szansę wykorzystać Daniel Gibson – 20 pkt) sprawiła, że to Kings wygrali te spotkanie 107:104.

Cleveland Cavaliers 34 33 15 22 104
Sacramento Kings 34 19 31 23 107

CLE: Session 21, Gibson 20, Hickson 15, J. Williams 13, Parker 12, Varejao 8, Moon 7, Hollins 6, Jamison 2, Harris 0

SAC: Evans 21, Casspi 20, Landry 17, Cousins 14 (10 zb), Udrich 12 (11 as), Thompson 8, Dalembert 4, Garcia 4, Jackson 4, Head 3, Greene 0, Wright 0

2 komentarze

  1. Woy9 napisał(a):

    dzięki za uwagę, poprawione, pozdro.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *