Spurs i Hawks wygrywają w debiucie, Wade prowadzi Miami

Dwyane Wade poprowadził odmienionych Heat do pierwszego zwycięstwa w sezonie zasadniczym. Jego największym sprzymierzeńcem był James, jednak nie LeBron, a Jones – James Jones, który trafił 6/9 za 3pk i skończył z 20 pkt. Wygrane w tegorocznym debiucie na parkietach zanotowali Hawks i Spurs. Jastrzębie wydatnie wspomógł Zaza Pachulia, który niedawno gnębił reprezentację Polski.

Mecz z 76ers miał być dla Heat okazją do zamknięcia ust krytykom po porażce z Celtics. O ile udało się Miami odnieść wygraną, o tyle jej styl pozostawiał wiele do życzenia. Wyraźnie widać, że jest to wciąż drużyna która dopiero powstaje. Zauważalne są problemy w zgraniu z czego wynika wiele strat (sam LBJ miał ich wczoraj 9), ale przede wszystkim duże rezerwy są w grze obronnej. Zaryzykuję tezę, że gdyby Heat wygrali z Celtics mogliby spokojnie się zgrywać nie bacząc zbyt mocno na zdarzające się porażki – teraz jednak wszyscy patrzą im na ręce i każdy słabszy występ będzie dogłębnie analizowany i opisywany.

Z pozytywnych aspektów widać, że po słabym starcie do normalnej dyspozycji powraca Dwyane Wade. Wczoraj trafił 10/20 z gry i widać było że nie obawia się wejść pod kosz (z drugiej strony 76ers nie mają kim pod koszem straszyć…). Swoje pierwsze minuty zagrał Jerry Stackhouse trafiając 2 rzuty wolne.

W Philadelphii już pierwszy mecz dał podstawy do krytyki trenera Collinsa, a to dlatego że najlepsi gracze tego wieczoru praktycznie w komplecie zaczęli spotkanie na ławce. Debiutujący w NBA Evan Turner zdobył 16pkt i dołożył 7zb i 4ast. Lou Wiliams i Thad Young zaliczyli po 15, a sprowadzony przed sezonem z Kings Nocioni kolejne 10. Na ich tle starterzy – Kapono, Holiday, Hawes, a także Iguodala zaprezentowali się bardzo przeciętnie. Przywoicie zagrał tylko Elton Brand 12pkt, 9zb, ale przy niskiej skuteczności. Sam Collins zresztą asekuracyjnie powiedział po spotkaniu:

My starters are not necessarily my best players, that’s why I said don’t get caught up in who’s starting.

To właśnie rezerwowi sprawili, że mecz stał się interesujący w końcówce. Jednak 10/20 za 3pkt Heat to było tego wieczoru za dużo. O tym, że kibice z Philly są bardzo głośni i potrafią bez skrupułów wyrażać swoje zdanie bardzo szybko przekonał się James – wygwizdywany i lżony przez pełne 48 minut. W jego pomeczowych wypowiedziach widać jednak świadomość tego, że tak będzie przez cały sezon, a każda drużyna z którą będą się spotykać włoży 110% wysiłku byle wygrać.

We know every night we go out, a team is going to want to beat the Miami Heat. Especially on the road, you’re going to have the opposing crowd on you all game. – LeBron James

Miami Heat 18 31 31 17 97
Philadelphia 76ers 15 26 13 33 87

Heat: Bosh 15, James 16, Anthony 0, Arroyo 6, Wade 30, a także Ilgauskas 5, House 3, Jones 20, Haslem 0, Stackhouse 2, Howard 0

76ers: Brand 12, Kapono 2, Hawes 0, Iguodala 10, Holiday 6, a także Songaila 0, Nocioni 10, Wiliams 15, Young 15, Speights 1, Turner 16

Spurs od lat mogą liczyć na trio DuncanParkerGinobili. Wczorajsza noc potwierdziła to kolejny raz. Każdy z nich zdobył minimum 20 pkt i wydatnie przyczynił się do wygranej nad Pacers.

San Antonio solidnie rozpoczęło spotkanie zdobywając w pierwszej kwarcie 6 punktów przewagi, tracąc przy tym jednak aż 31 punktów. Po kolejnych 34, które Pacers dołożyli w kwarcie nr 2 ich przewaga wynosiła zaledwie punkt. Dla tych, którzy nie znają Popovicha poniższy cytat

He was not really happy. I’ll leave it at that.Tony Parker o słowach Popovicha na temat gry obronnej w meczu z Pacers.

Dopiero w ostatniej kwarcie obrona Spurs zaczęła się zacieśniać. Dodatkowo rzuty za 3pkt Jeffersona i Ginobili’ego pozwoliły już na jej początku uzyskać przewagę, której tak doświadczona drużyna nie mogła po prostu stracić.

Bardzo dobrze w barwach Pacers zaprezentowali się Hibbert – 28pkt, 9zb, Granger – 26pkt i sprowadzony z Hornets nowy rozgrywający Darren Collison – 19pkt, 7ast. Tego dnia, przy kiepskiej postawie ławki rezerwowych było to po prostu zbyt mało.

W San Antonio na pochwałę zasłużli także wspomniany wcześniej Jefferson i rezerwowy Hill – obaj po 16pkt.

W trzeciej kwarcie kostkę skręcił skrzydłowy/center Spurs – Matt Bonner i nie powrócił już do gry, jego występ w kolejnym meczu jest niepewny. Na pewno nie zagra w nim pozyskany przed sezonem Tiago Splitter, ma jednak być do dyspozycji trenera na mecz z Clippers.

Indiana Pacers 31 34 24 20 109
San Antonio Spurs 37 29 26 30 122

Pacers: Granger 26, McRoberts 11, Hibbert 28, Dunleavy 8, Collison 19, a także Posey 3, Ford 9, Jones 1, George 4

Spurs: Duncan 23, Jefferson 16, Blair 9, Parker 20, Ginobili 22, a także McDyess 4, Simmons 0, Bonner 2, Temple 0, Hill 16, Neal 0, Anderson 10

Większych problemów z pokonaniem Grizzlies nie mieli zawodnicy Hawks prowadzenie po raz pierwszy w oficjalnym spotkaniu przez Larry’ego Drew. Po spotkaniu on sam nie krył zadowolenia:

It’s huge. I’ve been thinking about this for a long time. This is my first win. I’ve got to enjoy it.

Duży wkład w wygraną mieli gracze podkoszowi Hawks – Josh Smith i Josh Powell a zwłaszcza Zaza Pachulia. Gruzin zdobył 17 pkt i dorzucił 11 zb wchodząc z ławki rezerwowych. Jego gra była o tyle istotna, że podstawowy center – Al Horford nie miał swojego dnia (1/5 z gry, tylko 2pkt i 7zb). Hawks mieli jednak mocno uławione zadanie – podstawowy środkowy Grizzlies Marc Gasol nie mógł zagrać, a drugi najbardziej istotny gracz podkoszowy gospodarzy – Zach Randolph doznał urazu w trakcie gry i był na parkiecie zaledwie przez 15 minut.

I’m very sore. I just have to see how it feels tomorrow, get some treatment. I’m going to come back when I’m 100 percent.Zach Randolph o urazie w trakcie meczu z Hawks

Z dobrej strony w szeregach Hawks pokazali się także Joe Johnson – 22pkt, 7ast, 4zb i weteran Mike Bibby – 19pkt. Wśród Grizzlies na wyróżnienie zasłużyli Gay – 21pkt, 10zb, Conley 23pkt, 8ast i zwykle rezerwowi podkoszowi Darrell Arthur – 19pkt, ale tylko 3zb i Sam Young – 17pkt, 5zb.

Słaba postawa Grizzlies została przypieczętowana w ostatnich 3 minutach, gdy nie mogli zdobyć choćby jednego punktu, a po przestrzelonym wsadzie Thabeeta w hali dało się usłyszeć gwizdy i buczenie. Z pewnością nie takiego startu sezonu spodziewano się w Memphis…

Atlanta Hawks 30 32 29 28 97
Memphis Grizzlies 22 28 25 29 87

Hawks: Smith 11, Wiliams 15, Horford 2, Bibby 19, Johnson 22, a także Jamal Crawford 13, Evans 7, Powell 8, Pachulia 17, Teague 5, Jordan Crawford 0

Grizzlies: Gay 21, Arthur 19, Randolph 4, Conley 23, Mayo 9, a także Allen 0, Law 3, Carroll 2, Young 17, Thabeet 0, Haddadi 0, Henry 6

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *