Przedsezonowe zapowiedzi – Golden State Warriors

W ekipie Golden State Warriors byliśmy świadkami wielu zmian. Pierwsza to sprzedaż zespołu. Chris Cohen sprzedał GSW w ręce Joe’go Lacoba oraz Petera Gubera. Czy zmiana w fundamentach poprowadzi „Wojowników” w górę? Od razu nie można spodziewać się jakiś kosmicznych, ale bardzo możliwe, że to znak nowych, lepszych czasów dla kibiców Warriors.

Kolejna ważna zmiana nastąpiła na ławce trenerskiej. Niezwykle doświadczony Don Nelson przestał być trenerem GSW, a jego miejsce zastąpi dotychczasowy asystent, Keith Smart. Co ta zmiana może oznaczać? Golden State Warriors znani byli z wręcz szalonej koszykówki, w której obrona (a właściwie jej namiastka) była tylko dodatkiem z serii „piąte koło u wozu”. Nowy coach choć trochę powinien uporządkować zespół.

Wśród kadry zawodniczej też zaszły naprawdę spore zmiany. Najważniejsza to sprowadzenie Davida Lee. W zamian do New York Knicks powędrowali Ronny Turiaf, Kelena Azubuike i Anthony Randolph. Ciekawi to zawodnicy. Szczególnie może być szkoda Randolpha, bo to młody koszykarz, który ma zapewne jeszcze wiele do zaprezentowania. Chociaż z drugiej strony nie wiadomo czy kiedykolwiek w GSW zrobiłby znaczny postęp, więc może zmiana wyjdzie mu na dobre. Mimo wszystko Lee był raczej warty tego wszystkiego. Osobiście miałem pewne obawy czy te przenosiny będą dobre dla samego Davida Lee. W NYK z roku na rok co raz bardziej podnosił swój poziom. Bałem się, że zostanie zagubiony w tym całym chaosie. Preseason pokazał jednak, że Lee potrafi w nowym zespole grać na wysokim poziomie i sporo oferować całej drużynie. Oprócz Lee do GSW dołączyli także Dorell Wright i Lou Amudson. Nie są to postacie pierwszoplanowe, ale w swoich poprzednich ekipach (odpowiednio Miami Heat i Phoenix Suns) potrafili nieźle zagrać wchodząc z ławki. W Warriors Wright ma dużą szanse załapać się do pierwszej piątki i dzięki temu bardziej rozwinąć swoje skrzydła.

W składzie Golden State Warriors znajduje się trójka rookies. Pierwszy to wybrany z szóstym numerem w drafcie Ekpe Udoh. Niestety będziemy musieli sporo poczekać, żeby ocenić czy ten zawodnik zasłużył na tak wysoki numer. Udoh doznał kontuzji, która wyłączyła go z gry na kilka ładnych miesięcy. Pozostała dwójka to Jeff Adrien i Jeremy Lin. Zapewne zbyt wielu minut nie dostaną, ale taki Adrien, gdy dostał szanse w czasie przygotowań potrafił się odpłacić dobrą grą. W Warriors już nieraz wybijała się nieznana postać, więc może któryś z nich też się okaże takim zaskoczeniem.

Ubytki na rzecz NYK to nie jedyne opuszczenia „Wojowników”. Do New Jersey Nets przeniósł się Anthony Morrow. Szkoda mi tego zawodnika. Potrafił pojawić się znikąd i od czasu do czasu demolować rywali swoimi celnymi rzutami. Przy tym był jednak trochę nieobliczalny. Raz trafiał wszystko, a innym razem był cieniem samego siebie. Kolejna strata to odejście Corey’a Maggette’a do Milwaukee Bucks. Maggette był czołowym zawodnikiem Warriors, ale mam wrażenie, że jakoś spokojnie sobie bez niego poradzą. To takie najbardziej znaczące ubytki GSW.

 

Kto będzie w zbliżającym się sezonie największym „Wojownikiem”? Wspominałem już o ważnej roli jaką będzie odgrywał David Lee. Zapewne ponownie sporo będzie też mieszał Monta Ellis. To zawodnik nieprzewidywalny, błyskotliwy, potrafiący przynosić całe mnóstwo punktów. Przy tym jednak mam wrażenie, że jego głowa bywa momentami zbyt gorąca. Mimo to Ellis na pewno będzie czołowym zawodnikiem GSW. Prawdziwym mózgiem tego zespołu może okazać się ktoś inny. Drugoroczniak Stephen Curry już w zeszłym sezonie pokazał się z bardzo dobrej strony. Teraz jest oczywiście bogatszy o wiele doświadczeń, które zdobył m.in. grając w barwach reprezentacji USA na Mistrzostwach Świata w Turcji. Ta cała trójka powinna mieć największy wpływ na grę ekipy z Oakland. Pierwszą piątke powinien uzupełnić jeszcze Andris Biedrins. Łotysz nie jest jakimś wirtuozem koszykówki, ale wymagać się będzie od niego głównie zbiórek czy bloków i on może spełnić te wymagania. Reasumując, piątka Warriors powinna wyglądać następująco: Curry – Ellis – Wright – Lee – Biedrins.

Ciekawe czy dobrą formę utrzyma rezerwowy Reggie Williams. W poprzednim sezonie został wydobyty nie wiadomo skąd i okazał się strzałem w dziesiątkę. Teraz też pewnie nie zawiedzie.

W poprzednim sezonie Warriors zanotowali bilans 32-50. Teraz podejrzewam, że będzie lepiej, ale do Playoffs pewnie to i tak nie wystarczy. Na to jeszcze pewnie będzie trzeba poczekać…

 

Roster Golden State Warriors na sezon 2010/2011:

#4 Jeff Adrien

#19 Lou Amudson

#34 Charlie Bell

#15 Andris Biedrins

#25 Rodney Carney

#30 Stephen Curry

#8 Monta Ellis

#50 Dan Gadzuric

#10 David Lee

#7 Jeremy Lin

#77 Vladimir Radmanovic

#20 Ekpe Udoh

#55 Reggie Williams

#32 Brandon Wright

#1 Dorell Wright

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *