Przedsezonowe zapowiedzi – Toronto Raptors, czyli dinozaury bez zęba

To było niezwykle gorące lato. Niektórych ten gorący żar tak przypalił, że wręcz spalił. Do takich pechowców należy ekipa Toronto Raptors.

Z Toronto odeszła największa gwiazda, czyli Chris Bosh. Ta drużyna była budowana wokół niego. Bosh był niekwestionowaną gwiazdą Raptors. W Toronto był traktowany jak oczko w głowie. To jednak nie wystarczyło, żeby go zatrzymać. Bosh wiedział, że w kanadyjskim zespole sukcesy raczej mu nie grożą, więc postanowił wykorzystać nadarzającą się okazję i przeszedł do naszpikowanej gwiazdami Miami Heat. Dla Toronto to prawdziwy cios. Można powiedzieć, że raptory straciły swój główny, najgroźniejszy ząb. Oprócz utraty Bosha odszedł też Hedo Turkoglu. W przypadku Turka historia była jednak zupełnie inna. Nie spełnił pokładanych w nim nadziei, na dodatek otwarcie mówił jak to źle jest w Toronto, więc pożegnano go bez żalu. Gdy tylko przyjedzie ze swoim nowym zespołem, Phoenix Suns, do Air Canada Center na pewno powita go obfita ilość gwizdów. Poza tą dwójką z zespołu odszedł również Marco Belinelli na rzecz New Orleans Hornets, ale to raczej nie jest strata jakiegoś szczególnie dużego kalibru.

Ubytki odnotowano spore, ale do zespołu też zawitało kilka nowych twarzy. Po europejskich wojażach powrócił do NBA Linas Kleiza i związał się właśnie z Toronto Raptors. Powrót Litwina bardzo mnie cieszy. W barwach Denver potrafił swego czasu grać naprawdę dobrą koszykówkę, a teraz w Toronto może być jeszcze lepiej. To przecież takie miejsce, które zawsze jest otwarte na przybyszów ze „Starego Kontynentu”, więc Kleiza powinien dobrze się tutaj czuć. Kolejną nową twarzą jest Leandro Barbosa przybyły z Phoenix Suns. Co jednak wniesie Brazylijczyk? Juz podczas ostatniego sezonu w barwach „Słońc” był nękany przez kontuzje i wyraźnie obniżył loty. W Raptors może być bardzo podobnie. Do Toronto trafił również David Andersen. Australijski center w debiutanckim sezonie w Houston notował średnio 5.8 pkt i 3.3 zb na mecz. Może właśnie w Toronto nadejdzie czas jego błysku? Na to pewnie będzie trzeba poczekać. Na razie pewnie będzie rezerwowym na kilkanaście minut.

W poprzednim sezonie Toronto do samego końca walczyło o awans do Playoffs, ale ostatecznie to Chicago załapało się do tej fazy kosztem Raptors. W sezonie 2010/2011 taki scenariusz może okazać się nierealnym marzeniem. Wielu fachowców widzi w Toronto najsłabszy zespół Wschodu, a nawet całej NBA.

 

Największy problem Toronto to, według mnie, brak prawdziwego lidera. Po odejściu Bosha nie widzę postaci gotowej pchać ten cały wózek. Andrea Bargnani? Włoch powinien zrobić kolejny krok do przodu, powinien być najlepszym zawodnikiem zespołu, ale jakoś nie widzę w nim mentalności prawdziwego lidera. Sporo dobrego powinien wnieść wspomniany już Kleiza, ale do odgrywania roli gwiazdy droga daleka jak z Kowna do Toronto.

Osobiście liczę na pewien rozwój DeMara DeRozana czy Sonny’ego Weensa. Obydwaj potrafią wejść z ławki i sporo namieszać zostawiając pokaźną dawkę energii. Na pewno to bardzo się przyda Raptors. Teraz powinna również wzrosnąć rola Reggie’go Evansa. Oczywiście wirtuozem ataku to on nie jest, ale oferuje twardą walkę na deskach. W ogóle jest znany ze swojej twardej gry, co na pewno nie cieszy rywali.

Swego rodzaju zagadką jest Jose Calderon. W ubiegłych rozgrywkach Hiszpan zanotował wyraźny spadek formy. Jak będzie teraz? Ja osobiście nie spodziewam się jakiegoś szczególnego postępu w jego wykonaniu. W moich oczach Jarrett Jack, który gra naprawdę nieźle, jest pewniejszym kandydatem do wyjściowej piątki.

 

Roster Toronto Raptors na sezon 2010/2011:

#50 Solomon Alabi C

#13 David Andersen C

#3 Marcus Banks G

#20 Leandro Barbosa G

#7 Andrea Bargnani C/F

#8 Jose Calderon G

#32 Ed Davis F

#10 DeMar DeRozan G/F

#9 Joey Dorsey F/C

#12 Ronald Dupree F

#30 Reggie Evans F

#1 Jarrett Jack G

#15 Amir Johnson F

#11 Linas Kleiza F

#24 Sonny Weems G

#14 Julian Wright F

1 Odpowiedź

  1. Mariusz pisze:

    Jakoś ich nie widzę w tym sezonie, będzie bardzo ciężko. Strata Bosha sprawia, że teraz muszą już grać inaczej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *