Spurs lepsi od Clippers w Mexico City

Kolejna noc preseason za nami. Z dziewięciu rozegranych spotkań bardzo ciekawie wypadła rywalizacja San Antonio Spurs z Los Angeles Clippers, która rozgrywała się w Meksyku.

Starcie pomiędzy Spurs i Clippers, które odbyło się w Mexico City cieszyło się zainteresowaniem mnóstwa kibiców, którzy wypełnili halę po brzegi. Sam mecz okazał się bardzo zacięty i emocjonujący. Szczególnie końcówka.

Przez większość czasu gry świetnie spisywali się zawodnicy z Kalifornii, którzy w pewnym momencie prowadzili aż osiemnastoma punktami. Do czwartej kwarty przewaga Clippers stopniała jednak na tyle, że wyniki meczu znów stał się sprawą otwartą. Po faulu technicznym George’a Hilla na linii rzutów wolnych stanął Eric Gordon, trafiając jeden z trzech rzutów, dzięki czemu strata jego zespołu do rywala wynosiła jeden punkt.  Mimo wszystko dobitka Chrisa Kamana po ostatnim rzucie sprawiła, że Clippers odzyskali prowadzenie.

Na 5.3 sekundy przed końcem gry, Spurs poprosili o przerwę na żądanie, w której ostatnią akcję rozrysował… Manu Ginobili. Jak się później okazało, pomysł zagrania na Gary’ego Neila okazał się wyśmienitym, gdyż ten na 1.5 sek. przed końcem trafił rzut za 3, dzięki czemu San Antonio wygrało te spotkanie 100:99. Ostatnią szansę na zapewnienie wygranej Kalifornijczykom miał jeszcze Kaman, jednak w ostatniej chwili spudłował z półdystansu.

Los Angeles Clippers (1-3) 99:100 San Antonio Spurs (2-1) (28:21, 34:26, 18:27, 19:26)

Clippers: Gordon 23, Butler 20, Kaman 14, Griffin 13, Cook 8, Foye 6, Jordan 6, Davis 6, Aminu 2, Gomes 1, Bledsoe 0

Spurs: Blair 21, Duncan 17, Jerrels 11, Bonner 9, Hill 8, Ginobili 7, Parker 6, Jefferson 5, Anderson 4, Cousin 4, Simmons 4, Neal 3, Temple 1, Gist 0

W pojedynku dwóch ekip, które z pewnością będą walczyły o jak najwyższe miejsce za plecami aktualnych Mistrzów NBA,  zwyciężyli podopieczni Jerry’ego Sloana. Jazz-mani dzień wcześniej wygrali wyrównane spotkanie w Portland, a teraz nadużyli gościnności w Arizonie.

Na równie gorącym parkiecie, trener Utah, dał pograć swoim wszystkim podopiecznym i ci odpłacili mu świetnymi wejściami z ławki.

Dla przykładu 10 oczek Kirilenki,po 9pkt Nicholsa i Fesenki (znów zagrał przyzwoicie) czy 7. Evansa, pozwoliły na wywalczenie przewagi w drugiej odsłonie. Dzięki tej partii meczu, gracze z Salt Lake City prowadzili do przerwy 8 punktami (IIkw. 24-11).

 

Ponadto Othyus Jeffers (12), Al Jefferson (16) i C.J.Miles (13) nie chcieli być gorsi od swoich kolegów i dotrzymywali im kroku w ofensywie. Jak na razie – na niekorzyść Słońc – nie idzie gra w nowym klubie Hedo Turkoglu. Turek zagrał 9 minut – zaliczając 2 oczka i 2 zbiórki.

Czasami lepiej brać co ci dają, mając solidną pozycję – nawiązując do jego szansy zostania w Orlando – za mniejszą cenę. Od ponad roku oglądamy całkiem innego Hedo! Steve Nash miał 10 asyst, ale tylko trafił jeden z dziewięciu rzutów..

Phoenix Suns – Utah Jazz 100:105 (31:25, 11:25, 29:29, 29:26)

Suns: Dragić 15, Richardson 13, Lopez 11, Warrick 11, Childress 10 (8zb), Dudley 9, Janning 5, Clark 5, Hill 4, Dowdell 4, Frye 3, Nash 3 (10as), Lawal 3, Jones 2, Turkoglu 2.

Jazz: Jefferson 16, Miles 13, Jeffers 12, Kirilenko 10, Williams 9, Nichols 9, Fesenko 9, Evans 7, Hayward 6, Bell 5, Price 5, Millsap 4, Watson 0, Thompson 0.

1 Odpowiedź

  1. Mac napisał(a):

    Ginobili wspaniale rozrysował ostatnią akcje, a Neal wspaniale ją wykończył.

    Patrząc na ten rzut Neala od razu przypomina mi się buzzer-beater Gainesa z meczu Cavs – Jazz w ubiegłym sezonie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *