James i Bosh coraz lepiej

 

1. Mecz Orlando bez Gortata, dublety Howarda i Andersona

Indiana Pacers – Orlando Magic 86:93 (26:23, 21:22, 13:33, 26:15)

Pacers: Collison 18, Price 15, Granger 12, Hibbert 12, Hansbrough 9, Stephenson 6, Rolle 3, George 3, Posey 3, Dunleavy 2, McRoberts 1, Foster 0.

Magic: Carter 25, Pietrus 11, Anderson 10 (16zb), Howard 10 (10zb), Bass 9 (7zb), Lewis 5, Allen 5, Nelson 4 (7as), Duhon 3, Robinson 1.

2. Długo wyczekiwana wygrana Tłoków, Kozły ciągle bez Maggette’go i Salmonsa

Detroit Pistons – Milwaukee Bucks 115:110 OT (31:20, 21:27, 20:30, 32:27, d. 11:6)

Pistons: Daye 21 (7zb), Gordon 19, Stuckey 15, Summers 15, Bynum 14 (9as), Villanueva 8, Prince 7, Maxiell 6, Monroe 5, Wallace 5.

Bucks: Douglas-Roberts 18, Jennings 18, Ilyasova 18 (7zb), Gooden 14, Sanders 12 (9zb), Boykins 12 (7as), Mbah a Moute 6, Skinner 2, Brockman 0.

3. Byki zatrzymały Walla (ale spójrzcie na TOP10) i nie dały pograć byłemu kapitanowi – Hinrichowi

 

Chicago Bulls – Washington Wizards 107:96 (29:29, 31:21, 32:22, 15:24)

Bulls: Rose 18, Korver 17, Deng 12, Noah 12 (11zb), Bogans 11, Asik 9 (10zb), Gibson 8, Thomas 8, Johnson 7, Waver 5, Lucas 0.

Wizards: Young 18, Arenas 16, Blatche 14, Wall 11 (6as), Hudson 9, Jianlian 8, Thornton 7, McGee 4, Hinrich 4, Seraphin 2, Ndiaye 0.

4. Heat bez Wade’a ograli Thunder

Znowu nie ujrzeliśmy „Wielkiej Trójki” w komplecie. Wade po odniesieniu kontuzji na początku poprzedniego meczu tym razem też odpoczywał. Chris Bosh i LeBron James okazali się jednak wystarczającą siłą do pokonania Thunder. Dzielnie wspierali ich też Udonis Haslem i Mike Miller. W ekipie z Oklahoma najskuteczniejszym zawodnikiem okazał się oczywiście Kevin Durant. Swoje zrobili też Russell Westbrook i James Harden. W pierwszej piątce Thunder zadebiutował rookie Cole Aldrich. Jedenasty numer ostatniego draftu spędził na parkiecie prawie 28 min i w tym czasie zanotował 2 pkt (1/1 z gry), 4 zb i 3 bl (w tym jeden bardzo efektowny na Boshu). Czy Thunder będą mieli z niego duży pożytek? Teraz ani minuty nie zagrał Krstic i stąd ta duża ilość minut. Myślę jednak, że nawet jak Serb będzie grał to Aldrich i tak się rozegra, choć oczywiście zbyt wiele nie można po nim oczekiwać. (Mac)

Miami Heat – Oklahoma City Thunder 103:96 (29:30, 26:22, 32:19, 16:25)

Heat: Bosh 23 (7zb), James 22 (8as, 7zb), Haslem 17 (9zb), Miller 15, Ilgauskas 8, Jones 5, Beverly 5, Chalmers 5, Hasbrouck 2, Randolph 1, Anthony 0, Arroyo 0, Mason jr. 0, Pittman 0.

Thunder: Durant 21, Westbrook 18 (6as), Harden 13, Maynor 11 (6as), Cook 9, Sefolosha 8, Ibaka 5, White 4, Green 4, Alrich 2.

5. Samorodki jednak z Melo, słaba postawa Camby’ego, Millera i Matthewsa

 

Denver Nuggets – Portland Trail Blazers 109:99 (24:26, 33:23, 31:24, 21:26)

Nuggets: Anthony 24, Williams 21 (14zb), Afflalo 18, Smith 12, Lawson 9, Balkman 7, Nene 6, Billups 4, Boateng 4, Forbes 3, Ely 1, Edwards 0, Harrington 0.

Trail Blazers: Babbitt 18, Cunningham 15 (10zb), Aldridge 11 (7zb), Johnson 10, Bayless 10, Fernandez 9, Batum 9, Matthews 5, Sykes 4, Williams 4, Miller 4 (7as), Mills 0, Camby 0.

6. Griffin dobrze sobie radzi, ale Clippers przegrywają

Blake Griffin wybrany z pierwszym numerem ubiegłorocznego draftu przez Los Angeles Clippers miał być zwiastunem lepszych czasów dla LAC. Niestety, przez kontuzje stracił cały sezon. Teraz przygotowuje się do kolejnego i jest chyba jeszcze bardziej żądny gry. Ubiegłej nocy przeciwko Golden State Warriors zdobył 23 punkty i miał 9 zbiórek. Jeśli znowu żadne kontuzje nie pokrzyżują mu planów to może być właśnie jego sezon. Tylko co z tego jak Clippers i tak przegrywają? Oprócz Griffina nieźle poradził sobie Eric Gordon (18 pkt), niezłą zmianę dał też debiutant Al-Farouq Aminu (13 pkt). Reszta wypadła słabo na tle Warriors.

Właśnie ekipa GSW była tutaj stroną dominującą. Monta Ellis był prawdziwym liderem (22 pkt), a dzielnie pomagali mu rezerwowy Reggie Williams (20 pkt), reprezentant USA Stephen Curry (18 pkt), Dorell Wright (16 pkt), przybyły z NYC David Lee (15 pkt) czy Vladimir Radmanovic (10 pkt). Jak widać, w Warriors te zdobycze punktowe rozdzieliły się między wielu zawodników. Czy to będzie siła „Wojowników” w nadchodzącym sezonie? Dodatkowo na deskach całkiem nieźle sobie radził Andris Biedrins (8 pkt i 10 zb). Clippers nie istnieli przy GSW i mecz zakończył się pogromem. (Mac)

Golden State Warriors – Los Angeles Clippers 127:87 (35:33, 31:24, 35:14, 26:16)

Warriors: Ellis 22, Williams 20, Curry 18, D. Wright 16, Lee 15, Radmanovic 10, Biedrins 8 (10 zb), B. Wright 7, Lin 7, Miles 3, Gadzuric 1, Adrien 0

Clippers: Griffin 23, Gordon 18, Aminu 13, Cook 9, Foye 7, Smith 7, Gomes 5, Jordan 2, Butler 2, Bledsoe 1, Voskuhl 0, Dennis 0, Scheyer 0

TOP 10:

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

3 komentarze

  1. Mariusz pisze:

    Clippers słabo, ale ważne, że w bardzo dobrym stylu wraca Blake Griffin. Szkoda mi było tego gościa. A w Miami jest gorrrąco ;)

  2. pat pisze:

    co to za łeb z tym tatuażem na szyi ?

  3. Mac pisze:

    @pat – ten typ to nie kto inny jak Chris „Birdman” Andersen. Swoją drogą niezły świr ;p.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *