Dragic i James bohaterami dnia

Pierwszy, rezerwowy rozgrywający Suns poprowadził swoją drużynę do niespodziewanej wygranej w San Antonio i prowadzenia w serii 3-0. Goran, który pochodzi ze Słowenii trafił do NBA z 45 numerem w drafcie (druga runda) i jak na ironię wybrali go Spurs. Mając jednak w obwodzie George’a Hilla postanowili dokonać wymiany z Suns na mocy której do Spurs powędrował Malik Hairston (kariery nigdy nie zrobił).

Sam Dragic musiał sobie radzić z dużą presją będąc przedstawianym jako następca Nasha. Jego największym problemem była regularność. Zdarzały mu się świetne występy (jak choćby 32 pkt w meczu z Utah), ale dla kibiców było to wielokrotnie za mało. Po wczorajszym spotkaniu jego kredyt zaufania drastycznie wzrósł.

Goran trafił 10/13 z gry (5/5 za 3pkt) i zdobył 26pkt – najwięcej w zespole. Spurs nie byli w stanie na to odpowiedzieć. Samotną walkę podjął tylko Ginobili (27pkt), ale przy słabszej dyspozycji Parkera (5/17 z gry – 10pkt) i Duncana (15pkt, 13zb wygląda nieźle, ale w spotkaniach, w których waży się los drużyny w PO od największej gwiazdy można wymagać więcej).

W historii playoff było 88 drużyn które prowadziły 3-0. Wszystkie awansowały do kolejnej rundy i wydaje się, że w chwili obecnej bliżej gruntownej przebudowy są Spurs. Suns natomiast przy tak grającej ławce rezerwowych (wcześniej pokazywali się Dudley, Frye, Barbosa i Amundson) nie stoją na straconej pozycji w finałach Zachodu.

LeBron James postanowił już w pierwszej kwarcie udowodnić, że z jego łokciem jest lepiej niż się powszechnie uważa. 21pkt (38 w całym spotkaniu) zdobyte w ciągu 12 minut postawiło Celtics od razu pod ścianą i pozwoliło uzyskać przewagę, której Cleveland nie wypuściło już do końca. Sam LBJ po meczu powiedział :

I know I’m going to hear a lot about the elbow, but I’m here to play basketball and give our team a chance to win. We knew how important it was to come out and play aggressively after giving away Game 2.

Bardzo dobrze Jamesa wspierali Jamison (20pkt, 12zb) i z ławki West (14pkt, 3zb, 3ast), a przy wyjątkowo słabej postawie dwóch z tzw. Big Three Celtics nie byli w stanie odpowiedzieć. To właśnie załamanie formy Pierce’a (4/15 z gry, tylko 11pkt) i Ray’a Allena (2/9 z gry, 7pkt) sprawiło, że przy tragicznej obronie (124 stracone punkty !) nie mogło być mowy o w miarę wyrównanym pojedynku.

Pytanie pozostaje wobec tego jedno. Jakiego LeBrona zobaczymy w kolejnym meczu ?

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *